Jak zostałam Kosmetyczką Roku 2018 czyli kosmetyczny MasterChef :)



Życie pełne jest niespodzianek. Niektóre zaskakują nas zupełnie, innym nieco pomagamy. Ten drugi rodzaj należy do moich ulubionych. Lubię wiedzieć, że mam wpływ na los, a nie płynę biernie z prądem. To właśnie sprawiło, że po raz drugi zdecydowałam się rozwiązać test konkursowy najbardziej prestiżowego w Polsce konkursu kosmetycznego, który w tym roku odbywał się po raz szósty. Test składał się z 30 pytań dotyczących szeroko pojętych zagadnień kosmetycznych. Liczyła się poprawność odpowiedzi, a w przypadku tej samej liczby  - czas rozwiązania testu. Wielka była moja radość kiedy kilka dni potem odebrałam telefon - "Gratulujemy, zostałaś finalistką konkursu. Zapraszamy do Krakowa 18-go października". To właśnie tam, w mieście, w którym wszystko się zaczęło, finałowa szesnastka stanęła przed zadaniem praktycznym. Wokół mnie znaleźli się fantastyczni ludzie, pasjonaci kosmetyki, którzy tak jak ja mieli jeden cel - wykonać zabieg jak najlepiej.
Każdy z nas stanął przy fotelu mając do dyspozycji dwa zabiegi. Naszą rolą było przeprowadzenie diagnozy potrzeb skóry modelek i dobranie właściwych preparatów, a potem  - zmieszczenie się z całą procedurą w określonym czasie. W głowie tysiące myśli - co wybrać, z czego zrezygnować, na których etapach się skupić. Między nami krążą członkowie jury zadając pytania i notując coś nieustannie. Chcę wykonać ukochany masaż - nie mogę, klientka zbyt naczyniowa, zbyt wrażliwa. Wykorzystuję jedynie wybrane techniki, żeby chociaż cokolwiek. Zerkam na zegarek, do końca 10 minut. Zdążę? Nakładam maskę i wykonuję jeszcze krótki masaż głowy. W końcu stan relaksu to podstawa udanego zabiegu. Kończę aplikować krem dokładnie w momencie, kiedy szanowni sędziowie ogłaszają koniec czasu. Dziwne uczucie - być ocenianym. Nienaturalne dla nauczyciela. A jednak to ważne, stanąć czasem po tej drugiej stronie, przypomnieć sobie, jak to jest i zmierzyć się z samym sobą. 
Powrót do domu, do pracy i czekanie. Staram się nie myśleć o tym, co i jak zrobiłam, bo im dłużej się zastanawiam, tym więcej błędów widzę. Każdy z naszej szesnastki ma chyba tak samo. W międzyczasie trwa głosowanie internetowe - jest przewidziana nagroda dla Kosmetyczki Internautów - dodatkowa motywacja do działania. Klientki donoszą "Pani Marto, głosowałam na Panią". Uśmiecham się, dziękuję, ale w głębi serca wiem, że nagroda internautów powędruje gdzie indziej. Mam swój typ, więc nieustannie obserwuję jak rozkładają się głosy i, co tu dużo pisać, mocno trzymam kciuki za typowaną osobę.
Piątkowy wieczór 16.11.2018. Pakuję się nieustannie zmieniając zdanie co do wyboru niedzielnej sukienki i butów. Cóż, trzeba zaprezentować się jak najlepiej, tymczasem styl, który preferuję można spokojnie nazwać sportowym. Dość powiedzieć, że niewysokie szpilki budzą moją nieufność. O północy jakimś cudem udaje mi się wrzucić wszystko do walizki i wydrzeć nocy jeszcze cztery godziny snu. Rano ruszamy na targi do Krakowa.
Sobota mija nam na odwiedzaniu stoisk, uczestnictwie w wykładach i spotkaniach ze znajomymi. Wśród finalistów czuć lekkie poddenerwowanie, ale wszyscy staramy się maskować emocje. Cieszy nas ponowne spotkanie. Planujemy wieczorne wyjście, lecz kiedy docieram na stancje mam w głowie jedną myśl - spać. Nazajutrz wstaję bardzo wcześnie. Jakoś nie umiem się wyspać w obcym miejscu. Piję herbatę i myślę jak to będzie. Czy moje typy się sprawdzą?
Wchodzimy na salę i siadamy przed sceną. Mamy lekkie opóźnienie bo prowadzący galę rozminął się z pociągiem, o czym potem opowiada by rozbawić publiczność. Jest sympatycznie. W krótkim filmie wspominamy przebieg konkursu. Jury wręcza nam wszystkim kwiaty i upominki od sponsorów. To miłe, nikt nie wyjdzie z pustymi rękami. Wracamy na miejsca i czekamy w napięciu. Nagroda internautów trafia do Magdy. Cieszę się, to skromna i cicha dziewczyna, widać jednak, że klientki ją kochają. Teraz drugie i pierwsze wyróżnienie. Nagrodzone dziewczyny są moimi typami, czekam więc aż usłyszę nazwisko osoby, która wg mnie miała wygrać. Tymczasem słyszę własne i pisk radości moich koleżanek. Moja pierwsza myśl...."tylko się nie potknij na schodach w tych butach" ;)
Co czuję? Niedowierzanie i radość, a po chwili ogromną satysfakcję. Czuję, że właśnie zaczyna się w moim życiu niepowtarzalna przygoda. Jestem wdzięczna osobom, które wspierały mnie myślą z oddali, i tym, które były ze mną tam na miejscu. Bez nich zwycięstwo nie miało by tego samego smaku.
Mija prawie tydzień, emocje lekko opadły, pozostała radość i motywacja do działania. Mam miliony pomysłów, które chcę realizować. Obawiam się jedynie, że może zabraknąć mi na wszystko czasu. Konkurs Kosmetyczka Roku to taki kosmetyczny MasterChef, gdybym miała szukać jakiejś analogii wśród bardziej znanych przedsięwzięć. Jeśli jesteś kosmetyczką i czytasz te słowa - nie bój się. Wierz w swoje siły i w następnej edycji rozwiąż test, może to właśnie na Ciebie przygoda będzie czekać tym razem :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © 2014 Laboratorium Urody Cztery Żywioły , Blogger