Masaż zamiast igły

TAK SIĘ RODZI UZALEŻNIENIE... 

W pogoni za młodością każdego roku miliony ludzi poddaje się zabiegom szeroko pojętej medycyny estetycznej.  Kiedyś zarezerwowane jedynie dla osób z pierwszych stron gazet, dziś stały się ogólnie dostępne i w zasadzie każda pracująca osoba jest w stanie, od czasu do czasu, zafundować sobie medyczne poprawienie urody. Kolorowe czasopisma, telewizja i portale społecznościowe kreują w nas potrzebę bycia wiecznie młodymi, a oznaki starzenia się skóry stały się dla wielu równoznaczne z oznakami ciężkiej choroby. Przekonuje się nas, że wypełniacze czy toksyna botulinowa to zabiegi w pełni bezpieczne, którym najlepiej poddawać się już we wczesnej młodości.    
Wbrew temu, co usłyszeć można w popularnych programach telewizyjnych, zabiegi medycyny estetycznej nie tylko niosą ze sobą szereg powikłań, i to wcale nie aż tak rzadkich, ale mogą także stać się realnym zagrożeniem dla zdrowia. Każdy chyba widział zdjęcia celebrytów, którzy przesadzili z takimi, czy innymi zabiegami, lub też trafili w nieodpowiednie ręce i przypłacili to ubytkami w wyglądzie. Coraz częściej tego rodzaju „wypadki przy pracy” zdarza mi się spotykać w gabinecie. Rzeczą, która jednak niepokoi daleko bardziej, jest wyraźne uzależnianie się coraz większej liczby osób od zabiegów estetycznych. Kreowana w mediach utopijna wizja doskonałego ciała i nieskazitelnej twarzy powoduje, że samych siebie zaczynamy postrzegać niczym w krzywym zwierciadle. Krok po kroku dajemy się wciągnąć w spiralę poprawiania urody i korygowania często nieistniejących defektów, a kwestia poprawiania urody przyćmiewa inne sfery życia. Presja dążenia do ideału, powszechne skupienie na fizyczności i wyglądzie sprawiają, że ludzie zaczynają widzieć defekty tam, gdzie ich nie ma i skupiać na nich całą swoją uwagę. W ten sposób może rozwinąć się poważne zaburzenie psychiczne nazywane dysmorfofobią.

CIEMNA STRONA BOTOKSU
Botoks ma za zadanie paraliżować mięśnie poprzez zahamowanie uwalniania acetylocholiny. To ona jest odpowiedzialna za przekazywanie impulsów nerwowych do mięśni. Unieruchomienie mięśni powoduje, że wygładzeniu ulegają mimiczne zmarszczki. Jeśli jednak zostanie użyta zbyt duża dawka botuliny, może wystąpić efekt maski, czyli silne upośledzenie mimiki twarzy. W ekstremalnych sytuacjach, jak podają lekarze, może dojść nawet do utrudnienia mowy czy kłopotów z widzeniem. Inne  powikłania to m.in. bóle głowy, bóle twarzy, nudności, objawy grypopodobne, a także osłabienie mięśni.    
W ostatnich latach w czasopismach naukowych pojawiły się doniesienia o możliwym, dużo poważniejszym wpływie botoksu na mięśnie. Okazuje się, że mięsień który przestaje pracować, kurczy się i stopniowo zanika, a braki tkanki mięśniowej zastępowane są tkanką tłuszczową. Oczywiście, nie dzieje się to po jednorazowym zabiegu, jednak niewiele mówi się o konsekwencjach wieloletniego stosowania botuliny. Zanik mięśni doprowadza w konsekwencji do zaburzenia owalu twarzy i poważnego spadku elastyczności skóry. Zapobiegliśmy zmarszczkom? Może...ale na jak długo i jakim kosztem?
Bardzo poważnym jest również doniesienie naukowe o tym, że toksyna nie działa, jak wcześniej uważano, jedynie miejscowo.  Odkryto, że w niewielkich ilościach może przemieszczać się między komórkami nerwowymi i negatywnie oddziaływać na ośrodkowy układ nerwowy. Jest o oczywiście zależne od dawki, częstotliwości podawania i czynników indywidualnych, nie mniej przekonanie o jedynie miejscowym działaniu botoksu jest nieprawdziwe.  
Również zabiegi z tzw. wypełniaczami (np. kwas hialuronowy) niosą ze sobą skutki uboczne. Należą do nich krwiaki, świąd, nierównomierne rozmieszczenie materiału wypełniającego, miejscowa nadwrażliwość, ale również asymetria twarzy, długotrwały obrzęk, pojawienie się ziarniniaków, niedrożność żylna czy zatorowość tętnicza. Zatorowość powoduje martwicę tkanek, o czym dość głośno było w ostatnim czasie w mediach. Z kolei ziarniniaki mogą pojawiać się nawet do kilku lat po zabiegu, są bardzo trudne w leczeniu i powodują czasem trwałe oszpecenie.    
Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem wrogiem medycyny estetycznej. Uważam po prostu, że decydując się na tego typu zabiegi powinniśmy robi
ć to z pełną świadomością możliwych powikłań i wybierać tzw. mniejsze zło. Dla jednego mniejszym złem będzie powikłanie i konsekwencje z tym związane, dla innego kilka dodatkowych zmarszczek. 

MASAŻ JAKO ALTERNATYWA
Jeśli zatem nie igła, to co? Czy nie mamy żadnego wpływu na to, co dzieję się z naszą skórą? Mamy. Rozwiązaniem są masaże twarzy i zaawansowane terapie manualne. Chociaż masaż znany jest od stuleci, to zachodnia kultura dopiero niedawno zdaje się odkrywa
ć jego nieocenione zalety i możliwości  przeciwdziałania upływowi czasu. 
Podstawą skutecznej pracy z masażem jest dobra znajomość anatomii twarzy. Poprzez masaż możemy wpływać zarówno na skórę, jak i na mięśnie, a także układ nerwowy i krwionośny. Oddziałując na skórę w trakcie masażu usuwamy z powierzchni naskórka martwe komórki, wykonując swoisty peeling. Masaż usprawnia działanie gruczołów łojowych, poprawia przepływ krwi i limfy w naczyniach skórnych, dzięki czemu z jednej strony pomaga dostarczyć komórkom substancje odżywcze, a z drugiej wpływa na lepsze odprowadzenie zbędnych produktów metabolizmu.  Znacznej poprawie ulega również ukrwienie tkanki mięśniowej. Zależnie od zastosowanych technik masaż może wpłynąć na zwiększenie napięcia mięśniowego lub rozluźnienie przykurczów tam, gdzie to potrzebne.  Najbardziej zaawansowane masaże twarzy potrafią w ciągu jednej sesji ująć lat masowanej osobie. Odpowiednio dopracowane techniki, precyzja wykonania i systematyczność przynoszą spektakularne i długotrwałe efekty bez skutków ubocznych. 
Niwelowanie objawów starzenia skóry nie musi oznaczać walki z ciałem i naturą. Osiąganie efektów porównywalnych do rezultatów zabiegów estetycznych jest możliwe i to bez powikłań i efektów ubocznych. Jedyne, co można dodatkowo otrzymać to dobre samopoczucie spowodowane zrównoważeniem przepływającej przez nas, życiowej energii. Kluczem jest tu traktowanie człowieka jako całości, zwracanie uwagi na jego dobrostan, a nie skupianie się jedynie na oznakach upływu czasu.        

* powyższy tekst to fragment mojego artykułu "Masaż jako alternatywa dla medycyny estetycznej" opublikowanego w czasopiśmie Art of Beauty

 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Copyright © 2014 Laboratorium Urody Cztery Żywioły , Blogger